
ULOTNOŚĆ
Ktoś się spytał dlaczego fotografuję? Nie ma na to jednej odpowiedzi. Co więcej – odpowiedź jest zmienna. Tematy fotografii i stosowane techniki też bywają różne. Co jest tym wspólnym motywem?
Z pewnością sam proces fotografowania, ale też dalszego przetwarzania to wyraz koncentracji, poszukiwania tego co żywe, działania dążącego do satysfakcji, tego co uwidacznia spadek entropii. To też stracone ujęcia, nieudane kadry, wiele porażek i to też jest żywe.
Zdjęcia są pozornie nieruchome. Pozornie – bo ruchomy jest zawsze oglądający, nie da się obejrzeć czegoś dwa razy w ten sam sposób. Jak w wierszu Szymborskiej „Nic dwa razy”. Fotografie by być widzianymi potrzebują określonej formy przedstawienia: przestrzeni, światła czyli kontekstu, który może być różnorodny i zmienny.
Doszedłem do wniosku, że ten ruch w bezruchu jest tu istotny. Zauważanie momentów, które są kulminacją, które trwają tylko przez chwilę. I ten czas kiedy można je docenić. To docenienie przejawów życia i tego co piękne i zawsze obecne – ulotności.
Krzysztof Porzeżyński
